Jesteś bogaty – nie kupuj polisy!

W jednym z raportów o zarobkach w Polsce znalazłem ciekawą definicję bogactwa!

Jeśli posiadasz aktywa i dochody pasywne pokrywające wydatki dopasowane do twojego stylu życia aż do śmierci, i te pieniądze pozwalają Ci pracować nad czymś lub zajmować się czymś, co kochasz, bez troski o wysokość wynagrodzenia, oznacza to, że jesteś bogaty. Jak podają w dalszej części analizy nie można mówić precyzyjnie o wysokości zarobków bo jest to bardzo subiektywne i zależy od aktualnej sytuacji danego człowieka. Dla jednych są to kwoty rzędu 14-19 tysięcy netto miesięcznie, a dla innych 53-79 tysięcy netto miesięcznie.

Obecnie w Polsce suma gwarantowana w przypadku polisy na życie wynosi 1 milion złotych. Jest to maksymalna kwota jaką mogą otrzymać osoby uposażone kiedy dojdzie do śmierci ubezpieczonego.  Z pewnością jest to duża kwota, która wielu z nas przyprawia o zawrót głowy, ale dla ludzi bogatych, mających aktywa i stały dochód pasywny nie jest ona zbyt atrakcyjna. Nawet jeśli coś się dzieje z ich życiem czy zdrowiem to zgromadzone środki pozwolą na leczenie lub zapewnią byt rodzinie po ich śmierci.

Inaczej się ma w przypadku średnio zarabiających i do tego obciążonych kredytami. W większości przypadków ich dochód jest linearny – za swoją wykonaną pracę otrzymują wynagrodzenie tylko raz! Dlatego każdy miesiąc rozpoczynają „na nowo” i tak w kółko. To kółko może przestać się kręcić kiedy z powodu choroby, wypadku czy śmierci, nie zaczniemy zarobkowego miesiąca na nowo. I co wtedy?

Z pewnością każdy wie jak bardzo ważna jest świadomość kosztów stałych czyli kosztów niezależnych od wysokości wynagrodzenia np. koszt kredytu hipotecznego, leków, czynszu, energii czy też przedszkola. Dla przedsiębiorców stałym znienawidzonym kosztem jest koszt ZUS-u, który ewidentnie nie wynika z uzyskanego przychodu. Bez względu na okoliczności w większości przypadków koszty stałe nie zmniejszają się po wypadku czy wykryciu choroby, co więcej zwiększają się! Z pewnością potwierdzą to Ci, którzy poważnie zachorowali lub ulegli wypadkowi. Czasami całe rodziny pomagają finansowo żeby wyleczyć chorego lub pomóc owdowiałej mamie z dwójką dzieci.

Najtańszym rozwiązaniem, które może zdecydowanie i natychmiast pomóc, jest zawarcie polisy życiowej. Kiedy wystąpi choroba lub wypadek, środki otrzymane z Umowy ubezpieczeniowej zapewnią ciągłość finansową lub wspomogą rodzinę. A do tego wypłacona kwota będzie wolna od podatków i nie wejdzie do masy spadkowej czyt. więcej na: https://rf.gov.pl/orzecznictwo/zabezpieczenie-emerytalne/Swiadczenie_z_polisy_na_zycie_nie_wchodzi_w_sklad_masy_spadkowej__21035

Pewnie nie uda mi się przekonać tych, którzy twierdzą: a jak się nic nie stanie, to pieniądze wyrzucone w błoto, ale przedstawię historię pewnego człowieka. Być może ktoś zobaczy w nim podobieństwo do swojej działalności i życia.

Przemek jest jednoosobowym przedsiębiorcą. Ma 34 lata, dwoje dzieci, kredyt na mieszkanie, płaci pełny ZUS (1200 PLN co miesiąc!!!!!!!) i inne, co daje stałe koszty na około 5500 PLN miesięcznie. Żyje swobodnie pod warunkiem, że ma dobry miesiąc i firma uzyskuje przychód. Chociaż nie pracuje od 6 rano, to mało kto wie, że czasami jego dzień pracy wynosi 16-18 godzin i wraca do domu nie zarabiając nic! Kiedy kończy się dobry miesiąc, cieszy się z ilości wystawionych faktur, ale na początku następnego miesiąca drży o kolejne zlecenia… I tak w kółko… Duży stres i niepewność już na stałe wkradły się w jego życie, choć koledzy zazdroszczą mu, że nie „musi chodzić do roboty”!

W jego przypadku polisa, która chroniłaby najważniejsze obszary życia mogłaby zawierać takie zakresy jak:

  • Ochronę życia (środki otrzymuje rodzina)
  • Pomoc w chorobie (poważne zachorowania)
  • Niezdolność do pracy (choroba lub wypadek uniemożliwiłyby dalszą pracę zarobkową)

Wydaje się więc, że decyzja Przemka powinna być jednoznaczna. Kupuje polisę i zapewnia bezpieczeństwo swojej rodzinie i sobie. Do stałych kosztów dodaje np. 200 PLN, chroni się na 150 000 złotych i skupia się na pracy wiedząc o tym, że nagłe zdarzenie nie spowoduje rewolucji finansowej, kiedy los nie będzie sprzyjał. A jednak tylko 16% „Przemków” decyduje się na kupno polisy…. Z sobie tylko znanych powodów pozostali uznają, że koszt 200 PLN w perspektywie 10 lat to ponad dwadzieścia tysięcy złotych i nie opłaca się płacić za coś co może się nie wydarzyć…. Twierdzą też, że lepiej odkładać po 200 złotych co miesiąc, a uzbierane pieniądze pomogą rodzinie lub im samym. Czy myślicie podobnie?

Od dawna wiadomo, że decyzje o kupnie najczęściej podejmujemy sercem, a nie rozumem, ale w tym akurat przypadku racjonalne podejście byłoby bardziej wskazane.

  • Kupując polisę mamy ochronę od PIERWSZEGO DNIA! A kwoty wypłacane są NATYCHMIAST!!!
  • Natomiast odkładając po 200 złotych musielibyśmy robić to przez 750 miesięcy czyli 63 lata!!!, aby w razie śmierci czy choroby rodzina otrzymała np. 150 000 złotych!!!

Czy dalej myślicie podobnie o inwestycji w polisę jak przed tym wyliczeniem?

Jeżeli definicja bogactwa Was nie dotyczy, a zbieranie pieniędzy przez 63 lata to zdecydowanie za długo, to warto znaleźć się wśród 16% ludzi, którzy mają polisy.  Pracując z miesiąca na miesiąc, mogą zadbać o swoje zdrowie i życie wybierając odpowiednią polisę dla siebie.

Total
10
Shares